Polityka UE a wolność mediów – czy będzie ograniczona?

Wolne media są gwarancją tego, że obywatel danego kraju otrzymuje rzeczywisty przekaz odnośnie bieżących wydarzeń, bez wypaczania go na korzyść któregokolwiek z ugrupowań politycznych. O ile w poszczególnych państwach sytuacja odbiega od ideału, to wydaje się, że na straży wolności mediów pozostaje Unia Europejska.

 

Tymczasem UE, mimo że nie wpływa bezpośrednio na media, również wprowadza pewne ograniczenia ich swobód – zwłaszcza jeśli chodzi o media cyfrowe. Czy działanie można określić mianem faktycznego ograniczenia wolności, to pytanie, na które każdy powinien odpowiedzieć wg. własnego uznania. Od maja 2018 roku obowiązuje RODO, a unijni przedstawiciele szykują kolejną dyrektywę.

 

Czy Unia Europejska może wpływać na wolność mediów?

 

Media i ich funkcjonowanie są w rzeczywistości sprawą wewnętrzną poszczególnych państw członkowskich. Nawet jeśli działania dążące do ograniczenia ich wolności nie spotykają się z aprobatą unijnych przywódców, to ich reakcja może się w zasadzie ograniczyć do publicznego upomnienia czy wezwania delegata państwowego do złożenia wyjaśnień.

W demokratycznym państwie media są kanałem informacji, który dociera do potencjalnych wyborców. W ten sposób mogą oni zapoznać się z programem i działalnością danego ugrupowania politycznego. Jeśli przekaz jest zdominowany przez jedną z partii, odbiorcy otrzymują dostęp tylko do wybranego wycinka rzeczywistości. Zadaniem środków masowego przekazu jest zaprezentowanie jak najszerszego spektrum politycznych poglądów. Wykorzystywanie mediów do swoich interesów często jest pokusą nie do odparcia. Do niebezpiecznych sytuacji dochodzi zwłaszcza wówczas, kiedy świat mediów, biznesu i polityki są zbyt blisko siebie.

 

Wolne media a RODO

 

Wolne media nie są bezpośrednio zagrożone przez RODO, chociaż wielu przeciwników UE jawnie określa dyrektywę jako atak na cyfrową rzeczywistość. W praktyce zapis wszedł w życie, aby chronić dane osobowe obywateli, które są powszechnie wykorzystywane i przekazywane – ze strony polskiej nad wdrożeniem regulacji czuwało Ministerstwo Cyfryzacji. Prawo ma pomóc chronić obywatelom państw członkowskich Unii newralgiczne dane osobowe – przynajmniej tak wygląda teoria. Praktyka jednak nie dorównuje założeniom. Użytkownicy Internetu i tak musieli zaakceptować oświadczenia poszczególnych serwisów, aby móc z nich korzystać, chociaż faktycznie właściciele platform zobowiązani zostali (pod groźbą kary finansowej) do należytego zabezpieczenia przechowywanych informacji, aby nie wpadły w niepożądane ręce.

W maju tego roku Parlament UE przyjął również projekt rezolucji wsparcia monitoringu pluralizmu mediów oraz stworzenia skutecznego mechanizmu monitorowania wolności mediów w UE. Wydaje się, że tego typu działania mogą przynieść znacznie więcej pożytku i faktycznej ochrony. Reprezentanci państw członkowskich chcą wsparcia nie tylko mediów publicznych, ale również dziennikarstwa śledczego bez wpływania ugrupowań sprawujących władzę na decyzje, które powinny być tylko i wyłącznie sprawą wewnętrzną redakcji.